WTEM! Ostateczna decyzja o emigracji została podjęta.
Jakież to dziwne uczucie, niczym cisza przed burzą. Za niecałe dwa miesiące moje życie zostanie kompletnie przewrócone do góry nogami, a tu trzeba nadal wstawać rano, iść do pracy, robić zakupy, sprzątać i dokonywać wszystkich tych koniecznych, przyziemnych czynności z nieuchwytnym poczuciem bezsensu.
Z drugiej strony, niektóre rzeczy trzeba zacząć robić już TERAZ. Szukać mieszkania do wynajęcia, bo S. ma zacząć pracę jeszcze w tym miesiącu, brać urlop, lecieć oglądać mieszkania. Załatwiać, co się da w kwestiach zdrowotnych i dentystycznych. Zamykać rozgrzebane sprawy. Składać wypowiedzenie, dowiadywać się o sposób obliczania należnego urlopu. Dać znać sympatycznej rekruterce, że zawieszam poszukiwanie pracy do momentu przeprowadzki.
A S. to, co ja bezskutecznie usiłuję wyrazić w powyższych akapitach, podsumował w dwóch słowach: “Fun! Scary!”